solenizanci: on – Pęcisław, ona – Mina
Nie zauważyłam (jeszcze?) tego medialnego bardzo kryzysu ekonomicznego w swoim świecie. Paliwo staniało, pieczywo i papierosy utrzymują ceny, krewni i znajomi królika z powodzeniem zmieniają swoje prace na lepsze. Za to w dziedzinie życia prywatnego i związków kryzys pojawia się coraz to wyraźniej. Może tylko tyle dobrze, że akurat nie ekonomiczny.
Allessandra pisze mi o czekaniu na swojego i o mniejszej radości niż się spodziewała poczuć na jego widok. Ana Luce pisze o prawie podjętej decyzji co do rozstania ze ślubnym na rzecz znanego głównie ze skype’owych rozmów młodszego dawnego znajomego. Rodzeństwo postanowiło “wziąć wolne” od swojego związku i wybiera się na tematyczną imprezę pełną płci przeciwnej.
A ja ostatnie dni spędzam na przedsennych rozmyślaniach z serii być czy nie być razem, co by było gdyby, plusy i minusy, etc. I ten trend zdaje się utrzymywać od jakiegoś czasu, bez zapowiedzi na zmianę w klimacie. co się dzieje?