solenizanci: on – Wirgiliusz, ona – Oda
pełnometrażowy sen z jego ex w roli głównej sprawił, że wszystkie wątpliwości i cały ten chaos myśli z ostatnich dni niemalże się zmaterializował zaraz po obudzeniu. ponieważ faktem jest, że nie pogodziłam się z tą kobietą w jego życiu wówczas i do dziś jestem na nią uczulona.
(zaraz, o ile ‘ex’ przysługuje panience, będącej plasterkiem na rany po naszym ówczesnym rozstaniu)
jestem uczulona do tego stopnia, że właściwie nie wzbraniam się już nawet przed słowem ‘obsesja’. kategorycznie zakazałam jakichkolwiek kontaktów, a widząc ten sam model auta, jaki ona posiada, mam odruch wyciągania kluczyków od swojego, by zostawić jej rysy a’la zygzakowate linie Picassa.
każda akcja wywołuje reakcję, jak mnie uczono na fizyce, bodajże. jego ukrywane z nią rozmowy, smsy i perfidne udawania, że właśnie rozmawia z kolegą doprowadziły do znacznego osłabienia zaufania w tej kwestii, a tak pojawiła się niepewność, wietrzenie podstępu, wyczulenie na wszelkie mijanie się z prawdą i wreszcie – obsesja na jej punkcie. dzisiejszy sen zatem zupełnie wytrącił mnie z równowagi.przede wszystkim dlatego, że większość moich snów się spełnia, czy to dobrych, czy to złych.
to, co mnie chyba najbardziej boli, to niewiedza i brak zrozumienia – co takiego jest w tej panience, że on nie może się od niej uwolnić? oczywiście, może jest tak,że to ona dzwoni, pisze i jest inicjatorką generalnie, ale czemu w takim razie on wciąż te cholerne smsy i telefony odbiera? to właśnie doprowadza mnie do szału. bo trudno mi zaczynać z nim nowy rozdział i na nowo budować zaufanie i dobry związek, gdy to się ciągnie obrzydliwie gdzieś w tle za nami. a dopóki się ciągnie, dopóty jest to dla mnie problem.
w sytuacji, jaka obecnie w naszym związku panuje, trudno powiedzieć z całą pewnością, czy w ogóle jest sens z tym problemem walczyć, myślę.