solenizanci: ona – Epifania, on – Bolemir
nieodmiennie jest dla mnie fascynującym odkryciem znalezienie przypadkowo zupełnie nieznanego mi bloga, w którym po przeczytaniu pierwszego akapitu klikam taguj w delicious.
dziś trafiłam na perełkę z rodzaju egoiste.
styl autorki jest specyficzny, nie obywa się bez wulgaryzmów, a jednak klasa daje się wyczuć od razu. bukovska zafascynowała mnie od pierwszego zdania, przy czym zdecydowanie lepiej czyta mi się ją po angielsku niż po polsku, może to kwestia precyzyjniej dobieranego słownictwa?
trafiając na takie blogi za każdym razem mam ochotę poznać autorkę osobiście, jak gdyby miało czy mogło to cokolwiek w mojej fascynacji ich opisami zmienić.
podobne do bohaterek lipstick in the jungle, młode, choć nie dwudziestolatki, wykształcone idealnie, perfekcyjnie władające językami obcymi, nieraz płynniej niż po polsku, ponadprzeciętnie atrakcyjne i inteligentne do bólu, przekazujące treść między słowami, wiodące życie luksusowe ze świetną pracą i – co zdaje się być najważniejsze – nieobarczone kompleksem matki – polki.
ich jednonocne przygody i kilkumiesięczne znajomości czyta się jednym tchem, mężczyźni opisywani przez te kobiety to zawsze ci z najwyższej półki, podobnie jak seks, a brak specjalnych zahamowań czyni te opowieści wyjątkowo interesującymi. lubię takie blogi i takie kobiety – zdecydowane, pewne siebie, nastawione na przyjemności i bezproblemowe życie. odnoszące sukcesy, świetne w tym, co robią, i kochające wyśmienity seks, bez idących za nim zobowiązań czy obowiązków.
a jednak za najbardziej godne podziwu i naśladowania uważam u nich dystans do siebie, fenomenalny i do pozazdroszczenia.